poniedziałek, 10 grudnia 2012

Jestem szalona tra lala

To trzeba mieć coś z masochistki żeby wziąć dzień wolny w pracy tylko po to żeby od rana harować w domu. 13:00 godzina a ja już zdążyłam zrobić jedno pranie, nastawić drugie, przebrać pościel, umyć okna, wyprasować firanki i stos Emilkowych ciuszków, zrobić porządek w dwóch kuchennych szafkach, wysprzątać łazienkę, nastawić obiad i posprzątać balkon (co było najgłupszym pomysłem z wszystkich powyższych) A na dokładkę jeszcze ogarnęłam blogaska i przywróciłam sobie zakładki z linkami. Przy okazji odkryłam kilka osób, które mają mnie u siebie w linkach, ale siedzą cicho i się do tego nie przyznają. Tak więc też sobie zalinkowałam i będę bezczelnie podglądała zza firanki ;-)
W planach miałam jeszcze rundkę z córeńką po śniegu, ale na samą myśl, że miałabym teraz zapakować moje oklapnięte członki w szesnaście warstw ubrań i hasać wesoło po mrozie lekko mi słabo. Niestety obawiam się, że Emilka nie odniesie się entuzjastycznie do moich planów spędzenia popołudnia na zwisaniu z kanapy, zwłaszcza że już 2 godziny śpi i jak wstanie z pewnością nadmiar energii będzie ją męczył.

niedziela, 9 grudnia 2012

Polska język trudna język

Oglądamy sobie książkę jednocześnie bawiąc się w pokazywanie. Jest to zajęcie, które Emilce nigdy się nie nudzi i za każdym razem pokazuje wszystkie znane jej zwierzątka z takim samym zapałem i zaangażowaniem. Co jakiś czas dokładam jej nowe zwierzątko, typu motylek, krecik, ślimak. I tak po wskazaniu wszystkich kotków, piesków, krówek,świnek, kurek, koni pytam: 
- a gdzie są gołąbki? 
Na co Emilka otwiera szeroko buzię i stuka paluszkiem w jedynki. 
- to są ząbki, nie gołąbki
Ale córeńka najwyraźniej wie lepiej.

czwartek, 6 grudnia 2012

Pan w czerwonym

Pomimo fatalnych warunków pogodowych Mikołajowi udało się dziś do nas dotrzeć i nawet nie stękał za bardzo, że taki wielki wór prezentów musiał na plecach przywlec. Wszedł, rozejrzał się wokół i tradycyjnie zapytał, czy są tu jakieś grzeczne dzieci, na co starsza część dzieciaków zaczęła energicznie przekonywać, go że owszem, w tej rodzinie same cherubinki grzeczniutkie od świtu do nocy, a Emilka, urodzona outsiderka, spojrzała na niego wzrokiem w stylu: jeszcze jakieś głupie pytania? A w ogóle coś ty za jeden? I kategorycznie odmówiła zasiądnięcia na kolanach jegomościa. Miał szczęście, że łaskawie prezenty jednak postanowiła przyjąć, bo musiałby biedak cały ten majdan płaczących bobasków, śpiewających koników Ponny, książeczek i innych pierdółek targać z powrotem na bazę ;-)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Dziś pytanie, dziś odpowiedź

Wracam sobie z pracy, a tu niemalże w progu wita mnie dziki ryk, bo córeńka odkryła w sobie chęć zostania nudystą i nie chciała się ubrać po zmianie pieluchy. Pytam więc, co to za wrzaski i gdzie jest moja grzeczna dziewczynka? Na co Emilka ze spokojem - TU!

niedziela, 2 grudnia 2012

Prośba

Jako że bycie blondynką zobowiązuje właśnie dałam popis swoich umiejętności i jakimś cudem skasowałam sobie całą listę zaprzyjaźnionych blogów.  I nawet złowrogo brzmiący komunikat: "czy na pewno chcesz usunąć tę pozycję z listy?" nie dał mi do myślenia. Klasyczny przykład chwilowej niepoczytalności.

W związku z powyższym gorąca prośba do stałych bywalców o zostawienie w komentarzu namiarów na siebie. Anonimowi zaglądacze również mogą podać, jeśli najdzie was chęć włączenia mnie w poczet swojego fanklubu ;-)

A Emilka skończyła dziś 16 miesięcy! :-)

sobota, 1 grudnia 2012

Koneserka

Siedziałam sobie wczoraj na kanapie szukając na laptopie czegoś tam odnośnie budowy i pogryzałam oliwki. Przyszła Emilka, popatrzyła do miseczki, wzięła jedną oliwkę, obejrzała ją dokładnie z każdej strony, włożyła do buzi, pomlaskała i... stwierdziła "mniam", po czym zabrała miskę z resztą oliwek i poszła sobie. I to było na tyle z mojej przekąski. Co najdziwniejsze z całej naszej rodziny tylko ja lubię oliwki, reszta delikwentów krzywi się z niesmakiem. A Emilka, cóż tu dużo mówić, moja krew! ;-)

środa, 21 listopada 2012

Skruszka

Kochane dziewczyny, bardzo dziękuję za troskę i już spieszę donieść, że wszystko u nas w porządku! Jedynie styrana matka zanim zdąży odpalić wieczorem laptopa pada w objęcia Morfeusza i tyle z niej pożytku. Ruszyła budowa naszego domu i teraz to już NAPRAWDĘ nie mam czasu nawet się w spokoju wysikać. Wiedziałam, że to będzie organizacyjno - logistyczna masakra i nie pomyliłam się ani odrobinę. Już teraz podziwiam wszystkich, którzy wybudowali domy i nie oszaleli przy tym, bo ja jestem na dobrej drodze do zostania pensjonariuszką jakiegoś sympatycznego przybytku bez klamek. Także jeśli macie jakieś wolne kciuki, to trzymajcie je proszę za mnie, żebym jednak dotrwała w zdrowiu do końca tego przedsięwzięcia ;-)

Z wieści Emilkowych.
Dziecko mi strasznie"dorosło" przez ostatni czas. To już naprawdę nie jest moja mała kluseczka, tylko mała mądralińska i nieustannie serwuje mi opady szczęki o podłogę. Jak tak dalej pójdzie będę sobie musiała niebawem sztuczną szczękę sprawić, bo moja własna jest już masakrycznie wyrobiona na zawiasach.
Muszę wypunktować tu sobie kiedyś wszystkie aktualne umiejętności i słówka, z Emilkowego słownika (najbardziej rozczula mnie "proszę" podczas podawania komuś czegoś, które w jej wykonaniu brzmi pleple ;-), ale to może, jak kiedyś wyczaruję sobie chwilę czasu.
Aha. I mamy 16. ząb.