... jak jeden dzieeeeeeń ;-) Z tejże zaszczytnej okazji kupiliśmy Emilce pierwszy profesjonalny rower ( żadne tam trójkołowe badziewie, na którym obciach się na osiedlu pokazać) Delikwentka wysoce ukontentowana z nabytku.
Pani matka będzie od teraz szalenie wysportowaną niewiastą. Już ze 3 razy pobiłam swój rekord na 100m, a to dopiero pierwszy dzień...
czwartek, 4 sierpnia 2016
poniedziałek, 18 lipca 2016
Klops
Emilka bawi się w szefa kuchni
E: może zrobimy klopsiki... albo nie, pomyślę o klopsikach, jak będę dorosła
Ups, ups, ups... Nigdy w życiu nie myślałam o klopsikach. To by tłumaczyło, dlaczego za każdym razem, kiedy ktoś znajomy wspomina ile mam lat jestem tym faktem głęboko zdumiona ;-)
E: może zrobimy klopsiki... albo nie, pomyślę o klopsikach, jak będę dorosła
Ups, ups, ups... Nigdy w życiu nie myślałam o klopsikach. To by tłumaczyło, dlaczego za każdym razem, kiedy ktoś znajomy wspomina ile mam lat jestem tym faktem głęboko zdumiona ;-)
niedziela, 3 lipca 2016
Potwory i spółka
Emilka od jakiegoś czasu cierpi na lekka paranoję na punkcie wszelkiego boskiego stworzenia, które ma pecha nie należeć do gatunku homo sapiens. Przy czym należy Jej oddać sprawiedliwość, że nie dyskryminuje żadnego żyjątka i wrzeszczy tak samo głośno na widok muszki owocówki, jak i tygrysa bengalskiego.
Ostatnio postanowiłam ogarnąć trochę artystyczny nieład w Naszym samochodzie, gdyż jego wnętrze zaczynało łudząco przypominać śmieciarkę. Po czym poprosiłam Emilkę żeby pobiegła wyrzucić te wszystkie śmieci... trzy sekund później z okolic osiedlowego śmietnika dobiegło mnie rozdzierające: aaaaaaaaaaaaaa!
E: mamusiu, mamusiu pójdziesz ze mną, bo tam jest coś strasznego!
Ja: co, mucha?
GORZEJ
...z kubła wystawał wielki, pluszowy miś.
wtorek, 28 czerwca 2016
Przygód kilka Wróbla Ćwirka
Dzizas...20 minut usilnie próbowałam dziś przypomnieć sobie login i hasło do bloga. Drugie tyle rozkminiałam, jak dodać nowy post. Bez komentarza.
Z cyklu scenki z życia.
Wchodzę do pokoju, Emilka siedzi na kanapie w filozoficznej pozie, ze wzrokiem utkwionym hen w horyzont. Zagaduję wesoło:
Ja: co to za smutna minka, córciu?
Emilka wzdycha głęboko i mówi:
E: złamałam sobie serce
??
Mam głupie pytanie...czy to trochę nie za wcześnie? Aaaaaa!
Mam głupie pytanie...czy to trochę nie za wcześnie? Aaaaaa!
W przedszkolu, z okazji Dnia Rodziny wystawiali "Kopciuszka". Z racji tego, że dzieciaczki włożyły naprawdę masę sił i energii w próby i samo przedstawienie jeszcze długi czas po premierze odgrywanie scenek było ich ulubioną zabawą. Przychodzę raz po Emilkę i czekam aż skończą zabawę
Natalka: Kopciuszku, Kopciuszku przynieś mi sukienkę
Maja: Kopciuszku podaj mi pantofelki
Emilka: o nie, tylko ja mam biegać i pracować, a wy co? do roboty Leniuchy!
Maja: Kopciuszku podaj mi pantofelki
Emilka: o nie, tylko ja mam biegać i pracować, a wy co? do roboty Leniuchy!
Prababki emancypantki byłyby z niej dumne
Marynuję mięso. Jako że nie jest to zajęcie, którym parałyby się królewny, to oczywiście po łokcie jestem ubabrana marynatą. Wchodzi Emilka i wykrzykuje:
E: o boże! co Ty robisz, mamo?
Lekko zdębiała odpowiadam, że marynuję mięso na obiad, na co dziecko z oburzeniem:
E: ale zobacz jak wyglądają Twoje paznokcie!
czwartek, 5 listopada 2015
Wierszyk o jeżu
Emilka dostała w przedszkolu do nauczenia się wierszyk. Wprawdzie dopiero na jasełka, ale z racji tego, że mała recytatorka ma ogromny zapał nauczyła się go już teraz...aczkolwiek początki były ciekawe.
Wierszyk brzmi tak:
"Kochany Jezuniu, jesteś taki śliczny
przyniosłam ci dzisiaj moje rękawiczki"
A w wykonaniu Emilki tak:
E: Kochany...eee... jak to było?...aaa już wiem... Kochany jeżu jesteś taki śliczny, przyniosłam ci dzisiaj moje rękawiczki:
Ja wszystko rozumiem, ale po co jeżowi rękawiczki?
środa, 21 października 2015
Wspomnień czar...
Emilka ogląda album ze zdjęciami.
E: tu ty i tata nad morzem...a gdzie ja byłam?
Ja: nie było Cię jeszcze...
E(z konsternacją): zostawiliście mnie w domu?
Albo innym razem trafiając na niemowlęce zdjęcie swojego kuzyna:
E: a tu byłam taka malutka?
Ja: to jest Kacperek
E: aha... a ja jak byłam mała, to byłam chłopczykiem, czy dziewczynką?
piątek, 9 października 2015
Kocham Cię...
Codziennie mówię Emilce, że ją kocham. A ona niezmiennie odpowiada: "ja ciebie też". Czasem przekomarzamy się,
kto kogo bardziej, co zazwyczaj kończy demonstracją siły jej miłości, do
tego stopnia, że wychodzą mi oczy z orbit, ale i tak bardzo to lubię. To taki nasz rytuał. Wiem, że ona o tym doskonale wie i to nie słowa są wyznacznikiem uczuć, a codzienne życie, ale wiem też, że czasem po prostu chce się je usłyszeć. I wiem też, że te dwa słowa naprawdę potrafią mieć magiczną moc... Czasem, kiedy Emilka wpada w złość, a wszelkie racjonalne próby uspokojenia jej zawodzą podchodzę i szepczę jej do ucha "kocham cię, córeczko"... i to zawsze działa. Obejmuje mnie za szyję, łka jeszcze krótszą, bądź dłuższą chwilę, ale cała złość wyparowuje. Coraz częściej też jest świadoma skali swoich emocji i kiedy wie, że będzie jej trudno uspokoić się po jakimś wybuchu, sama przybiega i mówi że chce się przytulić. I to też zawsze pomaga.
Ale wczoraj niesamowicie mnie zaskoczyła.
Leżałam z nią w łóżku i przytulałyśmy się przed snem. Powiedziałam jej nasze kultowe "kocham cię...i cisza. Nie odpowiedziała. Po chwili spojrzała na mnie i powiedziała:
- przytulam Cię tak mocno i to też znaczy, że cię kocham.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
