Nudziło mi się dziś, więc kupiłam sobie glinę i postanowiłam zostać sławną rzeźbiarką. Jednak po paru godzinach babrania się w tej szarej mazi stwierdziłam, że mogę zostać co najwyżej wyrzucona z domu, jak nie daj boże Księciunio wróci wcześniej z pracy i zobaczy do jakiego stanu doprowadziłam nasze mieszkanie. Zwłaszcza, że dwa dni wcześniej wyszorował je na błysk. A ja beztrosko uciorałam wszystko w zasięgu wzroku łącznie ze sobą i kotem. Artystka ze mnie średnia, za to talentem do robienia bałaganu spokojnie obdzieliłabym ze trzy osoby. A sprzątnąć taki bajzel będąc w ósmym miesiącu ciąży nie jest łatwo. Oj nie jest. Jednakże wizja mieszkania pod mostem skutecznie mobilizowała mnie do wysiłku. Łatwo nie było, ale spięłam pośladki i tak oto jedynym dowodem moich niecnych poczynań jest schnący na wolnym powietrzu anioł. No powiedzmy, że anioł. W każdym razie coś co niewątpliwie z zamierzeniu "artystki" miało być aniołem ;-)
Z wieści ciążowych natomiast donoszę, że po słodkich, delikatnych kopniaczkach nie zostało nawet wspomnienie. Aktualnie córeńka z wielkim zapałem sprawdza, czy przypadkiem nie da się wydostać na zewnątrz przez matczyny brzuch. A ja coraz bardziej jestem przekonana, że może się jej ta sztuka udać, bo jak słowo daję jeszcze kilka razy tak mocno wypchnie rączkę, czy nóżkę, a brzuch mi pęknie.
Dodatkowo od kilku dni nie mogę oddychać. Sapię i rzężę niczym stary gruźlik i nijak oddechu nie mogę złapać. Mam wrażenie, że płuca przygniata mi wielka gula. O dziwo jedynie zwisając z łóżka głową w dół mogę swobodni oddychać, ale jest to raczej średnio wygodna pozycja.
piątek, 1 lipca 2011
środa, 29 czerwca 2011
34 sobie leci
Rozmawiają dwie ciężarne koleżanki:
- Zauważyłam, że w im bardziej zaawansowanej ciąży jestem, tym więcej kobiet się do mnie uśmiecha. Nie rozumiem dlaczego.- Bo jesteś od nich grubsza.
;-)

poniedziałek, 27 czerwca 2011
O Wiśle i przemyśle
Kusi mnie żeby skręcić już łóżeczko, a później ubrać je w tiule i koronki i wzdychać malowniczo. Ale logika każe mi się postukać w głowę koniecznie jakimś ciężkim przedmiotem. Gdybyśmy mieszkali na salonach i mogli przeznaczyć dla Balbinki osobny pokój pewnie już z pół roku wcześniej wszystko byłoby w nim gotowe. Ale, że mieszkamy w schowku na miotły mogę sobie co najwyżej o pokoiku dziecięcym pomarzyć. I chociaż plany na przyszłość są wspaniałe, to jednak wiele wody w Wiśle upłynie zanim coś się w tej materii zmieni.
Za to w dalszym ciągu nie mamy pojęcia jaki wózek wybrać. Bo kiedy już, już wydaje się że jesteśmy bliscy podjęcia decyzji okazuje się, że ten model jest niedostępny z pompowanymi kołami, a tamten po złożeniu nie zmieści się do mojego mikrosamochodu. A najlepsza w tym wszystkim jest moja mama, która stwierdziła: "tylko ładny ma być, żeby mnie nie było wstyd z wnusią na spacer wychodzić" ;-)
Dobrze, że chociaż fotelik do samochodu już mamy. Jedna z nielicznych rzeczy, przy wyborze której nie mieliśmy dylematów, bo go najzwyczajniej w świecie dostaliśmy w prezencie od mojej siostry. I chwała jej za to, bo z naszym zdecydowaniem i tempem robienia zakupów są spore szanse, że po fotelik lecielibyśmy w drodze na porodówkę ;-)
A propos porodówki. Obudziły mnie w nocy mega skurcze i oczywiście prawie dostałam z tej okazji zawału. Na szczęście zanim zdążyłam postawić na nogi cały oddział położniczy pobliskiego szpitala, połowę rodziny i kilku sąsiadów wszystko się uspokoiło i do rana odbyło się już bez atrakcji. Ale znowu kilka siwych włosów mi na łbie wyrosło jak nic.
Za to w dalszym ciągu nie mamy pojęcia jaki wózek wybrać. Bo kiedy już, już wydaje się że jesteśmy bliscy podjęcia decyzji okazuje się, że ten model jest niedostępny z pompowanymi kołami, a tamten po złożeniu nie zmieści się do mojego mikrosamochodu. A najlepsza w tym wszystkim jest moja mama, która stwierdziła: "tylko ładny ma być, żeby mnie nie było wstyd z wnusią na spacer wychodzić" ;-)
Dobrze, że chociaż fotelik do samochodu już mamy. Jedna z nielicznych rzeczy, przy wyborze której nie mieliśmy dylematów, bo go najzwyczajniej w świecie dostaliśmy w prezencie od mojej siostry. I chwała jej za to, bo z naszym zdecydowaniem i tempem robienia zakupów są spore szanse, że po fotelik lecielibyśmy w drodze na porodówkę ;-)
A propos porodówki. Obudziły mnie w nocy mega skurcze i oczywiście prawie dostałam z tej okazji zawału. Na szczęście zanim zdążyłam postawić na nogi cały oddział położniczy pobliskiego szpitala, połowę rodziny i kilku sąsiadów wszystko się uspokoiło i do rana odbyło się już bez atrakcji. Ale znowu kilka siwych włosów mi na łbie wyrosło jak nic.
środa, 22 czerwca 2011
Przemoc w biały dzień ;-)
Trochę jestem dziś nieżywa. Nawet bardziej niż trochę. Bo córeńka cierpi od wczoraj na przypływ sił nadprzyrodzonych. O 23:00 stwierdziła, że po co spać, kiedy ranek jeszcze nie tak bliski. Można przecież poskakać, a potrafi już tak bryknąć, że starej matce ukazują się wszystkie konstelacje gwiazd. O 6:00 natomiast doszła do wniosku, że poranna gimnastyka ważna rzecz i należy ją niezwłocznie rozpocząć. I doprawdy nic nie szkodzi, że ty kobieto ledwo możesz oddychać, o zwleczeniu się z łóżka już nawet nie wspominając.
Ale umówmy się dzieciątko moje kochane, że teraz skaczesz i rozrabiasz, ale jak już się urodzisz, będziesz aniołem, dobrze? ;-)
Ale umówmy się dzieciątko moje kochane, że teraz skaczesz i rozrabiasz, ale jak już się urodzisz, będziesz aniołem, dobrze? ;-)
A na koniec coś absolutnie, zjawiskowo rozczulającego :-)
< klikamy >
niedziela, 19 czerwca 2011
Poweekendowe refleksje
Weekend miał nam minąć na brataniu się z florą i fauną oraz dotlenianiu szarych komórek na ogródku rodziców, ale że pani pogoda wypięła się na nas najmniej szlachetną częścią ciała, skończyło się na ekspresowym grillu i pożarciu niemalże w biegu średnio wysmażonych kiełbasek. Dla utrudnienia kiełbaski trzeba było spożywać jedną ręką, bo w drugiej każdy trzymał PARASOL. O dziwo nikt z sąsiadów nie zadzwonił po panów z białymi kaftanikami celem uwolnienia społeczeństwa od takiej bandy wariatów ;-)
A dziś postanowiłam kupić sobie koszulę nocną do szpitala. Oczywiście głównym walorem tej koszuli ma być bezproblemowe wystawianie cyca celem nakarmienia dziecka. Jako, że do tej pory z przyczyn wiadomych nie dysponowałam takim odzieniem, a moje dotychczasowe koszul(ki) nocne nadawałyby się raczej do przybytku uciech cielesnych, a nie do szpitala postanowiłam zrobić rekonesans na Allegro. I już na pierwszej stronie wyszukanych aukcji zamarłam. Bożesztymójedyny cóż to za szkaradztwa?! To nie są koszule, to jest koszmar senny każdego, kto posiada choć w szczątkowej formie zmysł estetyczny. To jest zamach na kobiecość po prostu! Wiem, że szpital to nie wybieg Diora, ale czy to znaczy, że mam paradować w jakieś szarej szmacie z wielką mordą żyrafy na klacie? LITOŚCI! Jak słowo daję producentów takiej odzieży powinno się zakuwać w dyby, a później jeszcze wychłostać.
A dziś postanowiłam kupić sobie koszulę nocną do szpitala. Oczywiście głównym walorem tej koszuli ma być bezproblemowe wystawianie cyca celem nakarmienia dziecka. Jako, że do tej pory z przyczyn wiadomych nie dysponowałam takim odzieniem, a moje dotychczasowe koszul(ki) nocne nadawałyby się raczej do przybytku uciech cielesnych, a nie do szpitala postanowiłam zrobić rekonesans na Allegro. I już na pierwszej stronie wyszukanych aukcji zamarłam. Bożesztymójedyny cóż to za szkaradztwa?! To nie są koszule, to jest koszmar senny każdego, kto posiada choć w szczątkowej formie zmysł estetyczny. To jest zamach na kobiecość po prostu! Wiem, że szpital to nie wybieg Diora, ale czy to znaczy, że mam paradować w jakieś szarej szmacie z wielką mordą żyrafy na klacie? LITOŚCI! Jak słowo daję producentów takiej odzieży powinno się zakuwać w dyby, a później jeszcze wychłostać.
czwartek, 16 czerwca 2011
Ósmy miesiąc
Jednego chętnego do pomachania łopatą pilnie potrzebuję. Do zasypania dołka, w którym sobie aktualnie siedzę i nogami nie macham.
Nastraszył mnie trochę pan doktor, a że ja histeryczka i panikara, to już się prawie ciąć w tym gabinecie zaczęłam. Skurczy mam za dużo i za silnych oraz do kompletu ciut za miękką szyjkę macicy. Dobrze, że przynajmniej ułożona jest prawidłowo i nie zaczęła się skracać, ale i tak czeka mnie miesiąc pod specjalnym nadzorem.
Ósmy miesiąc jest najbardziej ryzykowny, gwałtownie wzrasta ryzyko przedwczesnego porodu, a dziecko bezpiecznie może przyjść na świat dopiero w 36 tygodniu. Jeżeli przez ten miesiąc nie osiwieję i nie nabawię się wrzodów będę sobie gorąco gratulowała.
Całe szczęście córeńka niewiele sobie robi z trosk matki, rośnie sobie książkowo (mierzy 45cm i waży 1600g) i bryka niczym źrebaczek. Tak więc od dziś zaczynamy monitorować ruchy. I już widzę tą histerię, jak mi któregoś dnia wyjdzie, że ruszała się mniej niż poprzedniego. Rany, niech mnie ktoś trzaśnie!
Nastraszył mnie trochę pan doktor, a że ja histeryczka i panikara, to już się prawie ciąć w tym gabinecie zaczęłam. Skurczy mam za dużo i za silnych oraz do kompletu ciut za miękką szyjkę macicy. Dobrze, że przynajmniej ułożona jest prawidłowo i nie zaczęła się skracać, ale i tak czeka mnie miesiąc pod specjalnym nadzorem.
Ósmy miesiąc jest najbardziej ryzykowny, gwałtownie wzrasta ryzyko przedwczesnego porodu, a dziecko bezpiecznie może przyjść na świat dopiero w 36 tygodniu. Jeżeli przez ten miesiąc nie osiwieję i nie nabawię się wrzodów będę sobie gorąco gratulowała.
Całe szczęście córeńka niewiele sobie robi z trosk matki, rośnie sobie książkowo (mierzy 45cm i waży 1600g) i bryka niczym źrebaczek. Tak więc od dziś zaczynamy monitorować ruchy. I już widzę tą histerię, jak mi któregoś dnia wyjdzie, że ruszała się mniej niż poprzedniego. Rany, niech mnie ktoś trzaśnie!
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Ach co to był za ślub
Z mojej strony na pewno jeden z bardziej oryginalnych. Ani nie you can dance (bo trochę strach w 7 miesiącu ciąży odstawiać szpagaty na parkiecie) ani się nie upiłam (bo wszystkie toasty wznosiłam ananasowym sokiem), ani nawet nie obżarłam za bardzo (bo żołądek wciśnięty między żebra nie przyswaja jednorazowo dużych ilości pożywienia) Za to jakieś 120 razy odpowiedziałam na pytania:
- jak się czujesz?
- który to miesiąc?
- naprawdę siódmy?!
- kiedy masz termin?
- znacie płeć?
- wybraliście już imię?
oraz jakieś 120 razy musiałam wszystkich zapewnić, że nie jestem głodna i już nic więcej w siebie nie zmieszczę oraz nie jestem zmęczona i nie mam ochoty się położyć. Trochę się czułam, jak jakiś wyjątkowo rzadki okaz w zoo, ale ogólnie było miło ;-)
- jak się czujesz?
- który to miesiąc?
- naprawdę siódmy?!
- kiedy masz termin?
- znacie płeć?
- wybraliście już imię?
oraz jakieś 120 razy musiałam wszystkich zapewnić, że nie jestem głodna i już nic więcej w siebie nie zmieszczę oraz nie jestem zmęczona i nie mam ochoty się położyć. Trochę się czułam, jak jakiś wyjątkowo rzadki okaz w zoo, ale ogólnie było miło ;-)

Subskrybuj:
Posty (Atom)
